0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Rozkosz jedzenia to dar dla ludzkości. Tak właśnie Bóg stworzył człowieka, aby zaspokajanie podstawowej potrzeby była jednocześnie cudnym doznaniem. Czy brzmi to nieco… nieprzyzwoicie? Oj, przepraszam. Naprawdę, mam na myśli pożywianie się.

Łapczywie połykając ryżowe rolki…

Jestem Dzika, wielu rzeczy nie próbowałam, wiele wciąż stanowi dla mnie nowość. Jak dziecko odrywam smaki, kosztuję, odkrywam dawno już poznane przez ludzkość kulinarne lądy. I w końcu przyszła kolej na daleką i obcą Japonię. Skoro jednak ja nie pojechałam do kraju kwitnącej wiśni, to Japonia zawitała do Warszawy i zagnieździła się w Besto Sushi Bar na Nowym Świecie. Witaj, nowy lądzie! Witaj!
Jarek, Sushi Master z powołania, uśmiecha się do mnie promiennie i stawia przede mną oto takie danie:
Tuńczyk w tempurze na ostro i pieczony łosoś. W głowie się nie mieści. Jak to ładnie wygląda. Jakie to eleganckie. I…
O tak, już po kęsie wiedziałam, że sushi to jeden z tych smaków, który może opisać niebo. Delikatny. Maślany i aksamitny za sprawą ryżu. Słonawy i słodki, rozchodzi się po podniebieniu i uwalnia coraz to nowe doznania. Na końcu wyzwala się zaskakująca ostrość wasabi, która przyjemnie drażni nozdrza i wyciska z kącików oczu łzy.

Zerkam na Jarka i Sebastiana, którzy stoją za barem i kroją japońską rzepę. Śmieją się ze mnie, wołają: „Co, wasabi piecze??”. Ano piecze. Oczyszcza kubki smakowe i sprawia, że kolejna rolka sushi smakuje jeszcze lepiej. Jem łapczywie, porcja znika błyskawicznie…!

Z lewej Sebastian, z prawej Jarek!

Japonia na Nowym Świecie

Besto Sushi Bar to miejsce z dobą aurą. Tworzą ją ludzie, kochający sushi i jedzenie, które zapada w pamięć. Można się zadurzyć w takiej „ryżowej rolce”, a później usychać z tęsknoty i chcieć już zawsze wracać… Ja będę wracała! Dzika Kobieta śni o sushi i czuje zapach Japonii na Nowym Świecie. Nowym w dosłownym tego słowa znaczeniu.