0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

„Ja wiem! Dajmy tytuł Kiedyś byłam baleronem, ale już nie jestem!” – żartuję. Śmiejemy się niemalże do łez. Temat nie jest lekki, ale poczucie humoru nigdy mnie nie opuściło. Odważałam się w życiu wiele razy. I w końcu to zrobiłam. Zmieniłam siebie licząc, że wszystko stanie się łatwe. „Dziewczyna minus 70 kg” – czytam na okładce mojej książki. Oddaję wam tę historię, mówiąc wprost: otyłość nie jest problemem ciała, ale głowy. Zrozumiałam to w swoim czasie. Jak?

Odwazona_okladka_3d

„Odważona” – już jest [dostępna tutaj]. Nie wierzę w to. Teraz w każdej księgarni można dostać moją opowieść, moje wytłumaczenie: co, jak i dlaczego? Dosyć intymny dziennik, dedykowany każdemu człowiekowi, którego inność i nienawiść do własnego ciała wyklucza społecznie.

Tak, otyłość swego czasu wyrzuciła mnie poza nawias, bo uwierzyłam w to, że gruba zawsze jest gorsza, gruba się nie liczy, gruba jest aseksualna.

„Nie, to nie otyłość odbiera szczęście. (…) Problemem jest (…) to, co wynika z otyłości. Cierń, gwóźdź, a może po prostu ciężki krzyż? To, co siedzi w mojej głowie, silnie zakorzenione, wrośnięte, co jest częścią mnie od zawsze. Odkąd tylko stałam się świadomym członkiem społeczności, a było to już w przedszkolu.” /s. 7/.

Kiedy z 140 kilogramów przeskoczyłam na 69, nie wierzyłam we własne szczęście. Może dlatego, że ze szczęściem to nie miało nic wspólnego?

czerwiec 2013

Fot. Marietta Struzik, 2013.

 

„Nie wierzcie Danusi kiedy pisze o sobie: jestem kobietą jakich wiele. Między 140 kg a 70 kg jej wagi jest encyklopedia emocji, prawdy o sobie, wątpliwości.”. /Jarosław Kuźniar/

Jarek trafił w sedno, kiedy pisze o emocjach.

 

 

Emocja nie jest zarezerwowana dla grubych kobiet, ale dla każdego z was. Każdy czasem czuje się gorszy, brzydszy, bezsensowny. Jeżeli wie, że to tylko stan przejściowy, nic się nie dzieje.

Gorzej, jeżeli udaje sam przed sobą, a potem przed resztą świata.

Brzydkim, innym, z grubym, za chudym – trudno sprawić przykrość. Są pancerni, jak czołgi. A jednak, słowa bolą, tak jak to, co wyczytują w ludzkich spojrzeniach. Moja redaktorka napisała:

W świecie, w którym ideałem jest rozmiar 34, bycie grubym to grzech. A bardzo grubym – grzech niewybaczalny. Jak to jest kroczyć ulicą masywnymi nogami, z obfitym biustem, zbyt dużym brzuchem, potężnymi ramionami? Zbierać zdumione spojrzenia, złośliwe uwagi i dobre rady – kto wie, czy nie bolą tak samo?

Bolą, jasne, że tak!

Zadano mi tysiące pytań o to, JAK TO ZROBIŁAM i proszono mnie o radę. Pomyślałam, że książka da odpowiedzi – wam, ale również mnie samej.

BIEGOWA (3) - Kopia

Fot. Katarzyna Kosakowska

 

To nie jest poradnik, dysputa, ani fikcja. To pamiętnik, dziennik, opowieść, proces, który rozgrywa się ze strony na stronę. Dacie mi szansę, żeby powiedzieć w końcu wszystko?

Sprawdzicie, czy jednak nie jesteście sami na świecie?