0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

W czwartek pewien mężczyzna rzucił się pod metro. Przeżył. Nieudana próba samobójcza. Na kilka godzin pociągi kursowały wahadłowo (nigdy nie wiem, co to znaczy), wkradło się zamieszanie. Moją uwagę przykuły jednak nie problemy komunikacyjne, ale reakcje ludzi i ich komentarze.

Poraziło mnie, nie pierwszy raz, jak bardzo jesteśmy ograniczeni społecznie. Jak łatwo wyciągamy wnioski, oceniamy, wiemy lepiej, jak szybko stawiamy DIAGNOZĘ.

Skoro pan już chciał się zabić, mógł iść gdzie indziej, a nie utrudniać ludziom życie i zmieniać rozkład jazdy.

Jak już pan chciał się wybrać na tamten świat, mógł pomyśleć o motorniczym, który pewnie jest dotknięty traumą i będzie do końca życia miał tę scenę przed oczyma.

I w ogóle, po co pan chciał zwrócić na siebie uwagę? Jak się zabijać, to po ciuchu, a nie w miejscu publicznym. Pewnie wcale nie chciał śmierci. Pewnie liczył na rozgłos, że go ktoś zauważy, może był samotny.

Pod wpisem na fanpejdżu WAWALOVE ludzie dyskutują. Myślą albo nie myślą.

Wszyscy okazują się być specjalistami od samobójstw, chorób psychicznych, zaburzeń, traum.

1

Rozkładam ręce. Nigdy nie zrozumiemy samobójców, alkoholików, narkomanów, chorych na cokolwiek. To dla nas za trudne. Ale możemy nauczyć się akceptować. Nie oceniać. Nie udawać specjalistów. Zamknąć jadaczkę, jeszcze zanim poślemy komentarz w świat.

2

To chyba wcale nie takie trudne? Jeżeli oceniasz innych, trudno. Nie musisz mówić o tym głośno.